Fot. Instytut Pamięci Narodowej

Tysiące mieszkańców przedwojennego Stanisławowa i województwa stanisławowskiego znalazło się wśród obywateli II Rzeczypospolitej deportowanych przez władze sowieckie w głąb Związku Sowieckiego. Wywózki rozpoczęte zimą 1940 roku na trwałe zmieniły losy wielu rodzin, a ich skutki były odczuwalne jeszcze przez kolejne pokolenia.

Gdy 17 września 1939 roku Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej, mieszkańcy Stanisławowa, Kołomyi, Nadwórnej, Doliny, Rohatyna czy Tłumacza znaleźli się pod okupacją sowiecką. Rozpoczął się proces likwidacji polskich instytucji, organizacji społecznych oraz struktur państwowych. Jednym z narzędzi umacniania nowej władzy stały się masowe deportacje ludności cywilnej.

Nocne aresztowania i droga w nieznane

Pierwsza wielka akcja deportacyjna rozpoczęła się w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku. Funkcjonariusze NKWD przychodzili do mieszkań i gospodarstw, często dając rodzinom zaledwie kilkadziesiąt minut na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Następnie deportowanych przewożono na stacje kolejowe, skąd w wagonach towarowych kierowano ich tysiące kilometrów na wschód.

Fot. Instytut Pamięci Narodowej

Wśród wywożonych znajdowali się urzędnicy, nauczyciele, leśnicy, kolejarze, wojskowi, osadnicy wojskowi oraz ich rodziny. Z czasem represje objęły również przedstawicieli inteligencji, przedsiębiorców, duchownych i osoby uznawane przez władze sowieckie za potencjalnie nieprzychylne nowemu systemowi.

Historycy szacują, że w latach 1940-1941 przeprowadzono cztery główne fale deportacji obywateli polskich z ziem okupowanych przez Związek Sowiecki. Wśród deportowanych znalazły się również dziesiątki tysięcy mieszkańców województwa stanisławowskiego, które przed wybuchem II wojny światowej należało do najbardziej wielokulturowych regionów Rzeczypospolitej.

Syberia nie była jedynym miejscem zesłania

Choć w powszechnej świadomości deportacje kojarzone są przede wszystkim z Syberią, w rzeczywistości transporty kierowano także do Kazachstanu, północnej Rosji, republiki Komi, Kraju Krasnojarskiego oraz innych odległych regionów Związku Sowieckiego.

Podróż trwała często wiele tygodni. Wagony nie były przystosowane do przewozu ludzi. Brakowało żywności, lekarstw i podstawowych warunków sanitarnych. Szczególnie trudne były transporty przeprowadzane zimą, gdy temperatury spadały do kilkudziesięciu stopni poniżej zera.

Fot. Instytut Pamięci Narodowej

Po przybyciu na miejsce zesłańcy trafiali do osiedli specjalnych, kołchozów, sowchozów lub miejsc pracy przy wyrębie lasu. Codzienność oznaczała ciężką pracę fizyczną, niedożywienie i walkę o przetrwanie w ekstremalnych warunkach klimatycznych.

Losy mieszkańców Stanisławowa

W archiwach oraz wspomnieniach Sybiraków zachowały się liczne relacje mieszkańców przedwojennego Stanisławowa i okolicznych miejscowości. Wielu z nich wspominało moment wywózki jako najbardziej dramatyczne wydarzenie swojego życia.

Rodziny były rozdzielane, dzieci traciły kontakt z bliskimi, a wielu deportowanych nigdy nie powróciło do rodzinnych stron. Ci, którym udało się przeżyć zesłanie, po wojnie często nie mogli wrócić do swoich domów, ponieważ granice państwowe uległy zmianie. Znaczna część dawnych mieszkańców województwa stanisławowskiego osiedliła się na tzw. Ziemiach Odzyskanych w zachodniej i północnej Polsce.

Jednocześnie część rodzin pozostała na terenach dzisiejszej Ukrainy, przekazując pamięć o deportacjach kolejnym pokoleniom.

Świadectwa, które przetrwały

Przez wiele lat temat deportacji był w Związku Sowieckim przemilczany lub przedstawiany w sposób zgodny z oficjalną propagandą. Dopiero po upadku komunizmu możliwe stało się szersze badanie losów zesłańców oraz publikowanie ich wspomnień.

Fot. Instytut Pamięci Narodowej

Dziś bezcennym źródłem wiedzy są relacje świadków historii, dokumenty archiwalne oraz działalność organizacji skupiających Sybiraków. Dzięki nim możliwe jest odtworzenie losów osób, które zostały wyrwane ze swoich domów i zmuszone do życia tysiące kilometrów od rodzinnych stron.

Pamięć o deportacjach

Historia sowieckich deportacji pozostaje ważnym elementem pamięci mieszkańców dawnych Kresów Wschodnich. Dotyczy ona nie tylko Polaków, lecz także wielu innych narodowości zamieszkujących przedwojenne tereny II Rzeczypospolitej.

W przypadku Stanisławowa, dzisiejszego Iwano-Frankiwska, pamięć o wywózkach stanowi część historii miasta, którego mieszkańcy doświadczyli dramatycznych skutków wojny, okupacji i represji totalitarnych. Zachowanie świadectw zesłańców pozwala lepiej zrozumieć losy ludzi, którzy znaleźli się w centrum jednych z najtragiczniejszych wydarzeń XX wieku oraz przypomina o znaczeniu wolności i poszanowania praw człowieka.

Tekst: Artur Lipert

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Up