Fot. Serhii Nuzhnenko / AP Photo

24 lutego 2026 roku mija cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Gdy wojska rosyjskie przekraczały granice Ukrainy w 2022 roku, wielu analityków przewidywało szybki upadek Kijowa i załamanie państwa ukraińskiego. Rosja dysponowała znaczną przewagą liczebną, militarną i technologiczną, a zachodnie wywiady ostrzegały przed błyskawiczną ofensywą. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej złożona – i w wielu aspektach zaprzeczyła wczesnym prognozom.

Po czterech latach wojny warto zweryfikować najczęściej powtarzane mity, które towarzyszyły pierwszym miesiącom konfliktu.


Mit pierwszy: Armia Ukrainy szybko się rozpadnie

Na początku inwazji dominowało przekonanie, że Siły Zbrojne Ukrainy nie będą w stanie przeciwstawić się rosyjskiej armii. Zakładano, że przewaga w lotnictwie, artylerii i sprzęcie ciężkim doprowadzi do szybkiej kapitulacji Ukrainy.

Tymczasem ukraińska armia nie tylko utrzymała zdolność bojową, ale stała się jednym z najbardziej doświadczonych i elastycznych wojsk w Europie. Siły Zbrojne Ukrainy wykazały się zdolnością adaptacji, skutecznym wykorzystaniem zachodniego uzbrojenia oraz wysokim morale. Wbrew przewidywaniom państwo ukraińskie nie rozpadło się, a instytucje publiczne zachowały ciągłość działania.


Mit drugi: Zachód szybko zmęczy się wspieraniem Ukrainy

Wielu komentatorów prognozowało, że wysokie koszty energii, inflacja i napięcia polityczne doprowadzą do osłabienia solidarności europejskiej i amerykańskiej. Zakładano, że społeczeństwa Zachodu nie będą gotowe przez dłuższy czas ponosić kosztów wsparcia militarnego i finansowego dla Ukrainy.

Po czterech latach widać jednak, że choć pojawiają się spory polityczne i okresowe kryzysy decyzyjne, pomoc dla Ukrainy utrzymuje się. Państwa Unii Europejskiej oraz Stany Zjednoczone wielokrotnie przyjmowały kolejne pakiety wsparcia finansowego i wojskowego. Oznacza to, że przewidywane „zmęczenie Ukrainą” nie doprowadziło do zasadniczego odwrócenia kursu polityki Zachodu.


Mit trzeci: Rosja użyje broni jądrowej

W pierwszych miesiącach wojny obawy przed eskalacją nuklearną były bardzo silne. Rosyjskie władze wielokrotnie sugerowały możliwość użycia broni jądrowej w przypadku „zagrożenia egzystencjalnego”.

Jak dotąd scenariusz ten się nie zrealizował. Choć retoryka nuklearna była elementem presji politycznej i psychologicznej, nie doszło do użycia takiej broni. Powtarzane groźby, którym nie towarzyszą działania, stopniowo tracą swoją wiarygodność jako instrument odstraszania.


Mit czwarty: Nowe technologie nie odegrają decydującej roli

Na początku konfliktu niewielu obserwatorów przewidywało, jak duże znaczenie będą miały drony, systemy rozpoznania czy cyfrowe zarządzanie polem walki. Wojna na Ukrainie stała się jednak poligonem nowoczesnych technologii wojskowych.

Bezzałogowe statki powietrzne, systemy precyzyjnego naprowadzania, rozpoznanie satelitarne i szybka wymiana danych znacząco wpłynęły na sposób prowadzenia działań. Doświadczenia ukraińskie zaczęły być analizowane także przez państwa NATO jako przykład nowego modelu konfliktu konwencjonalnego w warunkach zaawansowanej technologii.


Mit piąty: Ukraina przegrywa, bo wojna trwa długo

Część komentatorów uznaje przedłużający się konflikt za dowód strategicznej porażki Ukrainy. Analiza Centrum Analiz Polityki Europejskiej podkreśla jednak, że sama długość wojny nie oznacza przegranej. Ukraina zachowała niepodległość, funkcjonujące struktury państwowe oraz zdolność do obrony.

Choć sytuacja na froncie pozostaje trudna, a straty ludzkie i materialne są ogromne, Rosji nie udało się osiągnąć pierwotnych celów politycznych, takich jak obalenie władz w Kijowie czy trwałe podporządkowanie Ukrainy.


Wnioski po czterech latach

Cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji pokazują, jak bardzo wczesne prognozy rozmijały się z rzeczywistością. Ukraina okazała się państwem znacznie bardziej odpornym, niż przewidywano. Zachód – mimo sporów i zmęczenia wojną – utrzymał podstawowy kierunek wsparcia. Najczarniejsze scenariusze eskalacyjne, w tym użycie broni jądrowej, nie zostały zrealizowane.

Jednocześnie wojna pozostaje konfliktem wyniszczającym, z ogromnymi kosztami humanitarnymi i gospodarczymi. Jej zakończenie nadal nie jest przesądzone, a przyszłość regionu zależy zarówno od sytuacji na froncie, jak i od determinacji społeczności międzynarodowej.

Czwarta rocznica inwazji nie jest więc jedynie symboliczną datą, a także momentem bilansu – zarówno błędnych prognoz, jak i odporności państwa, które wbrew przewidywaniom przetrwało najtrudniejszą próbę w swojej najnowszej historii.

Tekst: Artur Lipert

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Up