Fot. DSNS Ukrainy
Polska pomoc dla Kijowa znów przybrała dwie równoległe, konkretne formy. Społeczną mobilizację liczoną w złotówkach oraz wsparcie logistyczne państwa liczone w setkach urządzeń. W ciągu tygodnia zbiórka „Ciepło z Polski dla Kijowa” przekroczyła próg 5 mln zł, a niemal równolegle z zapasów rządowych ruszył transport ponad 400 generatorów do Kijowa i okolicznych gromad.
Zbiórka: od 400 tys. do ponad 5 mln zł w kilka dni
Akcja startowała jak szybka, celowana interwencja. Pierwotnie chodziło o zebranie 400 tys. zł na 100 generatorów i stacji zasilających. Ten poziom został przebity błyskawicznie, a kolejne progi rosły wraz z tempem wpłat. Organizatorzy – Fundacja Stand with Ukraine wraz z partnerami społecznymi i mediowymi – informowali, że do zbiórki dołączyły dziesiątki tysięcy osób. Po tygodniu licznik wskazywał już ponad 5 mln zł i ponad 40 tys. darczyńców.
„Zakładaliśmy, że uda się zebrać środki na około sto generatorów. Tymczasem dzięki tysiącom wpłat od zwykłych ludzi i wsparciu firm licznik bardzo szybko przekroczył 5 mln zł. Skala wsparcia całkowicie przerosła nasze pierwotne założenia. Akcja miała być krótką, interwencyjną pomocą, a przerodziła się w jedną z największych społecznych mobilizacji ostatnich miesięcy. Wszystkie środki są przeznaczane na sprzęt energetyczny trafiający bezpośrednio do Kijowa i okolicznych miejscowości, gdzie każdy działający generator oznacza światło, ogrzewanie i bezpieczeństwo dla kolejnych rodzin” – przekazali organizatorzy.

Fot. DSNS Ukrainy
Ważnym elementem tej historii są również darowizny instytucjonalne. Do inicjatywy dołączyły m.in. Polenergia i Kulczyk Foundation, przekazując 500 tys. zł – kwotę, która według organizatorów ma przełożyć się na zakup ok. 120 generatorów. Dominika Kulczyk, przedsiębiorca i inwestorka, apelowała przy tym do branży energetycznej o solidarne włączenie się do wsparcia.
Ponad 400 generatorów z rezerw państwowych
Drugi strumień pomocy to działania państwa. Szef polskiej placówki w Kijowie poinformował, że „z Polski jedzie… ponad 400 generatorów różnych typów z zapasów rządowych”. Ten transport – kierowany do Kijowa i okolicznych miejscowości – ma pomóc stabilizować funkcjonowanie miasta po kolejnych uderzeniach Rosjan w infrastrukturę energetyczną.
Skala problemu w samej stolicy Ukrainy jest dramatyczna. Przy silnych mrozach (spadki temperatur poniżej -17°C) tysiące mieszkańców pozostawiają bez prądu i ogrzewania, a część zabudowy wielorodzinnej wciąż nie ma ciepła. W relacjach pojawiają się informacje o długotrwałych przerwach w dostawach energii i o tym, jak ostrzał uderza w kluczowe elementy systemu – elektrociepłownie i sieci przesyłowe.

Fot. DSNS Ukrainy
W tym kontekście zbiórka i transporty generatorów nie są „symboliczne”. Ukraińska dyplomacja zwróciła uwagę na polską mobilizację jako model działań na czas zimowego kryzysu energetycznego. Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, dziękował Polakom za szybkie i masowe zaangażowanie w pomoc dla Kijowa. W opublikowanym oświadczeniu podkreśla, że wsparcie z Polski ma dziś wymiar nie tylko symboliczny, ale przede wszystkim praktyczny.
„Jestem głęboko wdzięczny narodowi polskiemu za solidarność i realną pomoc w jednym z najtrudniejszych momentów tej zimy. Generatory i wsparcie finansowe z Polski pomagają nam chronić życie cywilów, utrzymać działanie szpitali i zapewnić podstawowe warunki w miastach, które codziennie mierzą się z rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną” – zaznaczył szef ukraińskiej dyplomacji.
Sybiha dodał, że Polska po raz kolejny pokazuje, iż „stoi ramię w ramię z Ukrainą”, a obywatelskie zaangażowanie Polaków jest „dowodem prawdziwej europejskiej solidarności”.
„Bardzo dziękuję Polakom” – głos z Kijowa
Wątek wdzięczności wybrzmiewa również w głosach z Kijowa od zwykłych mieszkańców. Ukraiński aktywista Ihor Łaczenkow dziękował Polakom za wsparcie, nazywając je „niezwykle cennym w takiej chwili”. Pod wpisami z podziękowaniami szybko pojawiają się setki komentarzy od Ukraińców, często adresowanych wprost do „polskich przyjaciół”.
Ten obraz – obywatelska zrzutka liczona w milionach, duże darowizny firm i fundacji oraz wsparcie z rezerw państwowych – układa się w opowieść o solidarności, która w praktyce ma bardzo prosty cel: dać miastu prąd, światło i ogrzewanie, kiedy infrastruktura znów staje się celem ataków rosyjskich barbarzyńców, a temperatura schodzi głęboko poniżej zera.
Tekst: Artur Lipert
