Spotkanie Marszałka Józefa Piłsudskiego i Atamana Symona Petlury w Stanisławowie (sierpień 1920 r.)

100 lat temu Polska podpisała porozumienie z Ukraińską Republiką Ludową. Dokument ustalał granicę między państwami, a jego dopełnieniem była konwencja zakładająca wspólną walkę przeciwko zagrożeniu ze strony Armii Czerwonej. Dla Marszałka był to jeden z fundamentów jego planu budowy nowego ładu w Europie Środkowej.

W kwietniu 1920 front toczącej się od ponad roku wojny polsko-bolszewickiej ustabilizował się na linii rzek Berezyny i Dźwiny. Polacy mogli cieszyć się względnym spokojem, ale mieli świadomość, że na horyzoncie dziejów zbierają się czarne chmury i kolejne miesiące przyniosą ostateczną rozgrywkę z bolszewikami. W tych trudnych dniach zagrożenie bolszewickie zbliżyło do siebie Polaków i Ukraińców poróżnionych do niedawna konfliktem o Lwów.

Młoda ukraińska państwowość uzyskana w wyniku rozkładu imperium rosyjskiego w czasie I wojny światowej musiała borykać się z niezliczonymi problemami. Przez dwa lata trwał okres scalania się różnych tworów państwowych, które w końcu utworzyły Ukraińską Republikę Ludową. W państwie panowała anarchia. Część kraju zajmowały wojska Antona Denikina, „białego” rosyjskiego generała. Poważne wpływy zaczęli zyskiwać bolszewicy, którzy walkę z Denikinem potraktowali jako pretekst do agresji na Ukrainę. Niemały zamęt w ogólnym chaosie wprowadzał też Nestor Machno, który na południowym wschodzie państwa utworzył swoje własne anarchistyczne państwo – wrogie zarówno bolszewikom, „białym”, jak i Dyrektoriatowi.

Naczelny Wódz Józef Piłsudski i Ataman Symon Petlura w pociągu na dworcu w Winnicy

Federacja z ukraińskim odpowiednikiem

Umowa z Ukrainą była dla Piłsudskiego elementem budowy nowego, powojennego ładu w Europie Środkowowschodniej w oparciu o koncepcję federacyjną. Marszałek chciał odbudować Rzeczpospolitą w jej jagiellońskim kształcie – jako połączone ścisłym sojuszem Polskę, Wielkie Księstwo Litewskie i Ukrainę, a być może także Białoruś.

Na realizatora ukraińskiej części swojego planu Piłsudski wybrał Symona Petlurę, prezesa Dyrektoriatu Ukraińskiej Republiki Ludowej, który przejął pełnię władzy w URL po tym, jak poprzedni rząd został skompromitowany utraceniem Kijowa na rzecz bolszewików.

- Są liczne analogie w jego życiu z życiem Piłsudskiego. Pierwsza jest taka, że Petlura przesuwał się na prawo w Ukraińskiej Rewolucyjnej Partii, a więc, tak jak Piłsudski, na skrzydło narodowe. Obaj zaczynali jako dziennikarze – wyjaśniał prof. Adam Dobroński w programie z cyklu „Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej – Ukraina”.

Wyprawa kijowska

24 kwietnia do układu dołączona została konwencja wojskowa zakładająca wspólną walkę przeciwko bolszewikom.

- Umowa została podpisana w ostatnich godzinach przed rozpoczęciem ofensywy. Wojska były przygotowane. Rozkazy wydane. Tymczasem polsko-ukraińskiej umowy wojskowej nie było. Pamiętam doskonale tę noc na zamku warszawskim, kiedy ustalaliśmy tekst konwencji. Podpisaliśmy ją dopiero nad ranem, tuż przed wyruszeniem wojsk – wspominał Wacław Jędrzejewicz, wówczas oficer sztabowy.

Ofensywa zza Zbrucza przeprowadzona została siłami polskimi wspomaganymi przez oddziały wierne Petlurze. Sprzymierzone siły z łatwością pokonały wojska 12 i 14 Armii bolszewickiej. 3 maja pierwszy polski oddział wkroczył do Kijowa… zdobycznym tramwajem.

Generał Antoni Listowski (pierwszy z lewej) podczas rozmowy z atamanem Semenem Petlurą (drugi z lewej)

Płonne nadzieje

Polakom i Ukraińcom nie było dane długo cieszyć się z sukcesu. Gdy bolszewicy uporali się z armiami „białych” generałów, ich głównym celem stało się poniesienie płomienia rewolucji na Zachód, jak napisał później w swoim rozkazie Michaił Tuchaczewski: „po trupie białej Polski”. Pierwszym etapem tego założenia było przerzucenie 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego na Zachód. Pierwszym celem Konarmii był Kijów, z którego Petlura musiał się wycofać na początku czerwca 1920.

Odwrót spod Kijowa uświadomił Piłsudskiemu nie tylko militarne zagrożenie ze strony Konarmii. Przebieg wyprawy osłabił zapał Marszałka do tworzenia planów państwowotwórczych na Ukrainie. Zamiast spodziewanego entuzjazmu, wojska polskie wzbudzały na prowincji najczęściej obojętność, czasem także wrogość. Ludność Ukrainy była zmęczona targającymi te ziemie od sześciu lat wojnami. Świeże były też wspomnienia niedawnego konfliktu z Polakami o Lwów.

- Dla wielu Ukraińców wejście wojsk Piłsudskiego było powrotem „panów” – oceniał prof. Włodzimierz Mędrzecki, który w audycji Andrzeja Sowy z cyklu „Na historycznej wokandzie” wcielił się w rolę oskarżyciela Petlury.

„Ja was przepraszam…”

Mimo fiaska operacji kijowskiej, wojska Petlury walczyły ramię w ramię z polską armią w dobie bitwy warszawskiej. Choć dopełniony bitwą niemeńską sukces był ogromny, to Polska nie mogła sobie pozwolić na przedłużający się konflikt z bolszewicką Rosją – nieprzyjaciel dysponował nieograniczonym potencjałem ludzkim, a wysiłek wojenny pożerał ponad połowę budżetu odrodzonego kraju. Sam Piłsudski też utracił siłę do bronienia swojej federacyjnej koncepcji. Wszystko to złożyło się na wynik pertraktacji pokojowych w Rydze. Brali w niej udział przedstawiciele Polski z jednej i Rosji bolszewickiej oraz marionetkowej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Ludowej z drugiej strony. Rząd URL i jego interesy pominięto. To oznaczało fiasko ukraińskich dążeń państwowych na 80 lat.

Petlura pozostał przez trzy lata na politycznej emigracji w Polsce, później wyjechał na Zachód. Jego wojska zostały internowane na terenie Polski. 15 maja 1921 roku Ukraińców odwiedził Józef Piłsudski. Z ust Marszałka padły wówczas słowa: „Ja was przepraszam, panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być”.

Źródło: Polskie Radio

Partnerzy

Współpraca

Partnerzy medialni

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

Fundacją Wolność i Demokracja

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja


Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Up